Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przypadek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przypadek. Pokaż wszystkie posty

5.08.2014

Rozdział 6

~ Caitlin~

            Siedziałam w swoim pokoju i słuchałam muzyki. Nagle zadzwonił mój telefon. Spojrzałam na wyświetlacz. Był to nieznany numer.
            − Halo? – Powiedziałam niepewnie.
            − Czy rozmawiam z Caitlin Beadles? – Spytała jakaś kobieta.
            − Tak. A co? – Spytałam nadal niepewnym głosem
            − Mogłabym porozmawiać z twoją mamą. Mam dla niej bardzo ważne wiadomości. – Powiedziała.
            Nagle przeszło mi przez myśl, że ktoś mógł odnaleźć moją dawno porwaną siostrę, więc szybko zbiegłam na dół.

~ Nikol ~

            Siedziałam w spokoju ze swoim mężem i synem w salonie. Chris opowiadał o swojej nowej przyjaciółce, którą poznali z Justinem.
Opowiadał o tym, że okazało się, że dziewczyna teraz uczy w szkole tańca, do której uczęszcza mój syn. Mówił również o tym, jak dziewczyna straciła przytomność i zabrało nią pogotowie. Nagle do pokoju wbiegła zdyszana Cait.
            − Mamo jakaś kobieta do mnie zadzwoniła i mówi, że ma dla Ciebie bardzo ważne wiadomości. – Powiedziała moja córka podając mi swój telefon.
            Wzięłam jej telefon i głośno westchnęłam.
            − Z tej strony Nikol Beadles. Z kim mam przyjemność? – Spytałam z lękiem w głosie.
            − Cześć Niki. Mówi Amelia. Chciałam Ci przekazać, że Camilla leży w szpitalu. Róg ulic Backstreet i Lincolna. Czwarte piętro. Pokój 1994. – Powiedziała moja dawna przyjaciółka.
            A więc miałam rację to ona porwała moją córkę. Jak ona mogła? Już miałam się odezwać, ale usłyszałam sygnał zakańczanego połączenia.
            Odłożyłam telefon swojej córki na stolik a sama zaczęłam płakać. Boże mam nadzieję, że to tylko nie jest sen i naprawdę odzyskam swoją córkę.
            − Mamo wszystko w porządku? – Spytała Cait.
            − Camilla się odnalazła. Leży w szpitalu. Musimy tam jechać. – Powiedziałam z determinacją w głosie. – Matt tylko tak możemy nią odzyskać. – Powiedziałam przez łzy.
            Wszyscy w jednej chwili zebrali się i ruszyliśmy pod podany mi przez Amelię adres. Byłam zdenerwowana. Czułam wielki niepokój. Nie miałam pojęcia, co tam zastanę.
            Gdy weszliśmy do budynku od razu skierowaliśmy się do windy. Pojechaliśmy na czwarte piętro. Zaczęłam szukać odpowiedniego pokoju. Gdy go znalazłam ku mojemu zaskoczeniu w pokoju swojej córki zobaczyłam Justina. Nie coś tutaj nie gra.

~ Sevilla ~

            Leżałam na łóżku i rozmawiałam z Justinem. Wiedziałam, że chłopak w pewnym momencie chciał mi coś powiedzieć, ale ktoś wszedł do mojego pokoju.
            Była to jakaś kobieta i mężczyzna oraz Caitlin z Christianem. Kobieta spojrzała na nas niepewnie.
            − Camilla możemy chwilę porozmawiać? – Spytała kobieta.
            − Hej Sevi. – Powiedzieli w tym samym momencie Chris i Cait.
            − Oczywiście, ale skąd pani wie, że wszędzie mam zapisane, że nazywam się Camilla? – Spytałam niepewnie.
            − Musimy z Tobą porozmawiać. Justin, Cait i Chris zostawicie nas samych na chwilę? – Powiedział mężczyzna.
            Gdy moi nowi przyjaciele opuścili pomieszczenie oboje usiedli na krzesłach przy moim łóżku.
            − Dlaczego wszyscy wołają na Ciebie Sevi? – Spytała kobieta.
            − Odkąd pamiętam to mama tak mnie nazywała. Do dziś się zastanawiam, dlaczego we wszystkich dokumentach mam napisane Camilla. Ale skąd państwo o tym wiedzą? – Spytałam.
            Kobieta westchnęła i schowała twarz w dłoniach.
            − Mówiąc o swojej mamie masz na myśli Amelię, prawda? – Spytał mężczyzna.
            W odpowiedzi skinęłam głową. Choć nadal nic z tego wszystkiego nie rozumiałam.
            − Niki miałaś rację. Od samego początku miałaś rację. – Powiedział mężczyzna.
            Kobieta skinęła głową i spojrzała na mnie. Długo się we mnie wpatrywała.
            − Zanim Ci na wszystko odpowiem. Powiedz mi, czego dowiedziałaś się od Amelii. – Poprosiła kobieta.
            Westchnęłam i opowiedziałam jej, co powiedziała kobieta, którą dawniej uważałam za matkę.
            Kobieta słuchając mojej opowieści zaczęła płakać. Naprawdę nic z tego nie rozumiałam.
            − To, co ona Ci powiedziała wcale nie jest prawdą. Ja i mój mąż jesteśmy rodzicami Christiana i Caitlin, jak się domyślasz. Ale teraz mnie uważnie posłuchaj. Amelia Cię okłamała. Ty i Caitlin jesteście bliźniaczkami. Z Amelią dawniej się przyjaźniliśmy, ale miesiąc po waszych narodzinach ktoś Ciebie porwał. Tego samego dnia zniknęła Amelia. To było oczywiste, za czyją to sprawą. – Powiedziała kobieta.
            Nie to niemożliwe!? Przecież gdyby Amelia mnie porwała to nie wróciłaby do Atlanty. I nie byłaby dla mnie tak wspaniałą mamą przez te wszystkie lata.
            − Ale jeśli nawet to prawda to, dlaczego mnie nie szukaliście? – Spytałam zrozpaczona.
            − Camilla uwierz mi. Szukaliśmy Ciebie wszędzie, ale nigdzie Cię nie umieliśmy znaleźć. Mam nadzieję, że teraz wszystko się ułoży. – Powiedziała kobieta.
            Naprawdę niewiele z tego wszystkiego rozumiałam. Miałam nadzieję, że to wszystko to tylko i wyłącznie zły sen. Nie mogłam uwierzyć w to, że słowa tych ludzi mogą być prawdą.
Nie to nie działo się naprawdę. Proszę powiedźcie mi, że to tylko i wyłącznie sen.
Po przeczytaniu skomentuj

Czy Sevi zaakceptuje prawdę?
Co dalej będzie z Amelią?
Czy Justin powie w końcu Sevilli o swoich uczuciach?


Życzę miłego czytania :)

2.08.2014

Rozdział 5

~ Amelia ~

            Gdy dowiedziałam się, że Sevilla poznała Christiana i Caitlin wiedziałam, że będą z tego spore kłopoty.
            Zabroniłam jej się z nimi kontaktować, lecz wiedziałam, że to nie poskutkuje, dlatego obmyśliłam plan, żeby nie dopuścić do ich spotkań. Niestety pewien telefon pokrzyżował całe moje plany i wszystko potoczyło się całkowicie inaczej niż powinno.
            Okazało się, że moja córka leży w szpitalu nieprzytomna. Nie miałam pojęcia, co takiego się stało, ale wiedziałam, że już dłużej niczego nie ukryję. Jednak postanowiłam jeszcze bardziej zamieszać.
            Zabierając z domu kilka najpotrzebniejszych jej rzeczy, pojechałam do szpitala, gdzie leżała moja córka. Sevilla leżała nieprzytomna. Lecz gdy się obudziła spojrzałam na nią i wtedy wiedziałam, że muszę jej to powiedzieć. Lecz zanim moja córka się obudziła spisałam z jej telefonu jeden numer.

~ Sevilla ~

            Rano wstałam wypoczęta. Od razu przebrałam się w kremową obcisłą spódniczkę sięgającą połowy uda oraz dopasowaną bluzkę bez ramiączek w panterkę.
            Długo siedziałam przy laptopie przeglądałam różne strony. Później spakowałam swoją torbę i poszłam do nowej pracy.
            Założyłam biały top i cienkie alladyny w białą panterkę. Gdy wyszłam przed swoją garderobę zobaczyłam Christiana.
            Uśmiechnęłam się na jego widok. Chłopak do mnie podszedł z szerokim uśmiechem na twarzy.
            − Sevi, co Ty tutaj robisz? – Spytał zdziwiony.
            − Od dzisiaj tutaj uczę. A Ty? – Odparłam z uśmiechem na twarzy.
            − Chodzę tutaj na hip-hop. – Powiedział Beadles.
            Chwilę później razem weszliśmy do sali, gdzie miały się odbyć zajęcia. Tam włączyłam wieżę ze swoimi piosenkami i zaczęłam zajęcia.
            Nagle zaczęło mnie dusić. A chwilę później miałam ciemno przed oczami i leżałam na podłodze.
            Obudziłam się w szpitalu. Rażące białe światło świeciło mi prosto w oczy. Gdy udało mi się je otworzyć zobaczyłam mamę siedzącą przy moim łóżku.
            − Kochanie muszę Ci coś powiedzieć. – Zaczęła moja mama.
            − Powiedz, że z Olą i Monią wszystko jest w porządku. – Powiedziałam.
            Moja mama uśmiechnęła się do mnie łagodnie i odgarnęła moje włosy z czoła.
            − Sevi oczywiście, że z dziewczynami wszystko jest w porządku. Po prostu jest coś, co powinnam Ci już dawno temu powiedzieć. Kochanie razem z Twoim tatą bardzo długo staraliśmy się o dziecko, którego nigdy otrzymaliśmy. – Powiedziała moja mama.
            Nie! Ona chyba nie chce powiedzieć, że…!? O Boże? A może to przez to tata nas opuścił kilka lat temu?
            − Nie chcesz mi chyba powiedzieć, że jestem adoptowana!? – Powiedziałam przez łzy.
            − Właśnie to chcę Ci powiedzieć kochanie. Ale to nie zmienia faktu, że i tak Cię kocham, jakbyś była moim prawdziwym dzieckiem. – Powiedziała kobieta.
            Nie chciałam z nią dłużej rozmawiać. Moja matka opuściła szpital zostawiając mnie tutaj całkiem samą. Wtedy sięgnęłam po swój telefon leżący na szafce. Wybrałam numer Justina, choć nie wiedziałam, czy mogę do niego zadzwonić w tej sprawie.

~ Justin ~

            Byłem coraz bardziej pewien, że zakochałem się w Sevilli. Jednak bałem się nie do niej zbliżyć. Nie po tym, co przeżyłem po ostatnim moim związku z Seleną Gomez. Nie mogłem być przecież z Sevi.
            Leżałem na łóżku i rozmyślałem nad tym wszystkim, kiedy usłyszałem dźwięk dzwoniącego telefonu. Gdy spojrzałem na wyświetlacz ukazała się nazwa Sevi, więc od razu odebrałem połączenie, a moje serce przyspieszyło.
            − Hej Justin masz dziś dużo spraw na głowie? – Spytała smutnym tonem.
            Nie proszę tylko nie to. Nie chcę, żeby na twarzy tej słodkiej dziewczyny był smutek. Pragnę powodować każdy jej uśmiech na twarzy.
            − Hej piękna. Dziś nic nie mam zaplanowane, poza leżeniem w łóżku i gapieniem się w sufit. – Powiedziałem, aby nią trochę rozweselić.
            − A mógłbyś przyjechać do mnie do szpitala? Muszę z kimś porozmawiać. – Powiedziała zdławionym tonem, a ja już wiedziałem, że ona płacze.
            − Pewnie maleńka tylko podaj mi numer pokoju. – Powiedziałem.
            − 1994 – Powiedziała dziewczyna i od razu się rozłączyła.
            Wstałem z łóżka i poszedłem się przebrać. Ubrałem czarne rurki z nisko osadzonym kroczem, białe supra, białą koszulkę na krótki rękaw i szary sweterek, który zostawiłem rozpięty a rękawy podwinąłem do łokci. Do tego założyłem złoty szeroki łańcuszek, czarne okulary przeciwsłoneczne oraz złoty zegarek.
            Gdy byłem już gotowy wsiadłem do swojego czarnego 997 Porsche Turbo i ruszyłem z piskiem opon do szpitala.
            Niedługo później byłem już na miejscu szybko odnalazłem wyznaczoną przez dziewczynę salę. Gdy wszedłem do jej pokoju zastałem nią zapłakaną. Od razu podbiegłem do niej i mocno nią przytuliłem.
            − Piękna nie płacz. Uspokój się i powiedz mi, o czym chciałaś pogadać. – Poprosiłem.
            Dziewczyna otarła oczy wierzchem dłoni, po czym spojrzała na mnie smutno i wzięła głęboki oddech.
            − Cały mój świat się zawalił. Zaraz po przebudzeniu się w szpitalu dowiedziałam się, że jestem adoptowana. – Powiedziała znów zalewając się łzami. – Justin to nie może być prawda. – Powiedziała z płaczem.
            − Maleńka nawet, jeśli to prawda to nie płacz. Mogę Ci pomóc odnaleźć biologiczną rodzinę i wtedy poznasz całą prawdę. Tylko proszę kochanie nie płacz, bo zaraz i ja będę smutny. – Powiedziałem obejmując dziewczynę.
            Chwila. moment, czy ja nią nazwałem kochanie? O matko to teraz mam przewalone.
            − Justin, jak mnie nazwałeś? – Spytała dziewczyna z uśmiechem na twarzy.
            No super przynajmniej teraz się uśmiechnęła. Rozmasowałem dłonią kark i przeczesałem włosy ręką.
            Już miałem zacząć jej się ze wszystkiego tłumaczyć, kiedy drzwi do jej pokoju się otworzyły.
Po przeczytaniu skomentuj

Czy Sevilla dowie się, że tak naprawdę była porwana przez swoją matkę zastępczą?
Czy to na pewno jej matka zastępcza porwała dziewczynę?
Kto przeszkodził w rozmowie Justina i Sevi?
Czy dziewczyna dowie się, że Bieber jest w niej zakochany?
Kogo numer spisała Amelia?

Tak więc kolejny rozdział za nami. No to się porobiło. Sevi leży w szpitalu. Amelia uciekła w momencie, gdy dziewczyna jej najbardziej potrzebowała.
Jeśli jesteście ciekawi dalszych losów głównej bohaterki to zachęcam do dalszego czytania.


Życzę miłego czytania :)

22.07.2014

Rozdział 2

~ Sevilla ~

            W końcu po jedenastu godzinach lotu dotarliśmy do Atlanty. Już nie mogę się doczekać zwiedzenia okolicy.
            Gdy dojechaliśmy do nowego domu byłam pod wielkim wrażeniem. Budynek był ogromny. Szybko poszłam odnaleźć swój pokój. Stanęłam, jak wryta.
            Na środku głównej ściany stało wielkie dwuosobowe łóżko z czarną pościelą i fioletowym baldachimem. Wszystko tu było niezwykłe. Ale nigdzie nie zauważyłam szafy. W zamian tego w moim pokoju były dodatkowe drzwi. Jedne na pewno prowadziły do łazienki, bo mama wspominała, że każdy pokój ma swoją łazienkę, drugimi weszłam, ale te trzecie?
            Postanowiłam do nich podejść i je otworzyć. Moim oczom ukazał się pokój wyglądający, jak sklep z ubraniami. To na bank musiała być moja garderoba.
            Niedługo później zeszłam na dół, gdzie moja mama zbierała się do wyjścia.
            − Kochanie zwiedzisz sama miasto? Ja muszę jechać sprawdzić kilka rzeczy w biurze. – Powiedziała moja mama.
            Głośno westchnęłam. Znów zaczyna się to samo. Wiecznie sama, bo mama ciągle siedzi w biurze. Dla mnie już zupełnie nie ma czasu.
            − Zgoda. Leć, jak musisz. Ja w tym czasie pójdę na spacer i może jakieś małe zakupy do mojej nowej garderoby. – Powiedziałam z uśmiechem.
            Pobiegłam na górę do swojego pokoju i zabrałam stamtąd białą torebkę, do której schowałam portfel i nowe klucze od domu.
            Ledwo wyszłam z domu a wpadłam na jakiegoś skate’ a. A raczej dwóch. Jednego z nich rozpoznałam od razu, bo przecież był znany na cały świat.
            Był to Justin Bieber. Młody piosenkarz wyglądający, jak młody grecki bóg. To na niego wpadłam, przez co upadłam na ziemię.
            I nici z moich zakupów. Przecież nie pójdę do centrum handlowego w brudnej spódniczce.
            Chłopak wyciągnął do mnie rękę i pomógł mi wstać z ziemi. Nadal nie wierzyłam własnym oczom, że pierwszego dnia spotkałam tak sławną postać.
            − Przepraszam, zagadałem się z kumplem. – Powiedział tym swoim słodkim głosem i rozbrajającym uśmiechem, od którego miękły mi nogi.
            − Nic mi nie jest. A teraz was przepraszam, bo muszę iść się przebrać. – Powiedziałam odwracając się w stronę bramy.
            Weszłam z powrotem do domu i poszłam do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku i długo myślałam. Najbardziej nie dawał mi spokoju wyraz twarzy kolegi od Justina. On był zły i zawiedziony zarazem.
            Po dłuższej chwili wstałam z łóżka i postanowiłam się przebrać. Ubrałam czarne krótkie spodenki, czerwoną koszulkę na ramiączkach oraz czarno-czerwone szpilki. Portfel przełożyłam do czarnej torebki i wyszłam z domu zamykając za sobą drzwi.
~ Chris ~

            Z Cait postanowiliśmy dowiedzieć się dziś prawdy na temat naszej rodziny. Bo zawsze miesiąc po urodzinach Cait nasza mama płakała.
            Weszliśmy do salonu, gdzie tata obejmował mamę, która znów płakała. Stanąłem ze swoją starszą siostrą naprzeciwko rodziców ze skrzyżowanymi rękoma na piersi.
            − Nie ruszymy się stąd do póki nie dowiemy się prawdy. – Powiedziała stanowczo moja siostra.
            Mama zerwała się z kanapy i pobiegła z płaczem do sypialni. Tata głośno westchnął i chciał pójść za nią, ale my mu na to nie pozwoliliśmy.
            − Tato oboje z Cait jesteśmy już dorośli. Chyba mamy prawo do cholery poznać prawdę. Co się tutaj dzieje? – Powiedziałem poważnym tonem.
            Tata długo milczał i opadł bezradnie na kanapie. Wiedziałem, że się poddał i teraz powie nam całą prawdę.
            − Usiądźcie, bo to może być dla Was szok. – Powiedział tata.
            Posłusznie usiedliśmy w fotelach znajdujących się tuż przy kanapie.
            − Cait miała a może nadal ma siostrę bliźniaczkę. – Powiedział tata chowając twarz w dłoniach.
            Chwila czegoś tu nie rozumiem.
            − Jak to miała lub ma? To wy nie wiecie, czy Wasza córka żyje? Dlaczego tyle lat to przed nami ukrywaliście? – Pytałem zdenerwowany.
            Tata głośno westchnął i spojrzał na nas niepewnie. Zacząłem bać się jego kontynuacji.
            − Dziewczyny miały wtedy miesiąc. Wasza mama poszła wtedy z Cait i Camillą na zakupy. Odwróciła się tylko na chwilę w sklepie tyłem do wózka po zakupy, a gdy stanęła już przodem do wózka w środku była tylko Caitlin. Zawiadomiliśmy policję o porwaniu dziecka, ale jak widać do tej pory jej nie odnaleziono. Dlatego Wasza mama, co roku tego dnia jest w tak kiepskiej formie, choć minęło od tego zajścia dwadzieścia lat. Nie mamy pojęcia, czy żyje, ale mamy nadzieję, że kiedyś Cami się odnajdzie. A nie mówiliśmy Wam o tym, bo nie chcieliśmy, żebyście cierpieli tak, jak my. Wiem, że nie powinniśmy tego przed Wami ukrywać, ale doszliśmy do wniosku, że tak będzie dla Was bezpieczniej. – Powiedział tata.
            Wtedy widziałam, jak Cait się denerwuje. Sam byłem wściekły, że ukrywali przed nami tak istotny fakt, jak porwanie naszej siostry.
            Niedługo później zadzwonił do mnie Bieber, żebyśmy wyszli na deskę. Nie ukrywam teraz bardzo mi się przyda rozmowa z przyjacielem.
            Gdy wyszedłem z domu mój przyjaciel czekał już na mnie. Przywitałem się z Biebsem i ruszyliśmy do skateparku. Po drodze Bieber wpadł na pewną laskę. Nie ukrywam była ładna.
            Miała długie ciemne włosy i brązowe oczy. W pewnym momencie miałem wrażenie, że przypomina Caitlin, ale sądzę, że teraz po wiadomości od taty będę u wielu dziewczyn szukał podobnych cech, jakie ma moja siostra.
            Po dotarciu do parku usiedliśmy z Justinem na ławce, aby pogadać. Opowiedziałem mu o wszystkim, czego dowiedziałem się od taty.
            − Stary nadal sądzę, że powinni nam to byli wcześniej powiedzieć. Pomyśl, co było, gdyby ta cała Camilla, jak nazywał nią tata odnalazła się wcześniej. – Powiedziałem wściekły na rodziców.
            − Stary rozumiem twoje zdenerwowanie, ale spróbuj postawić się na miejscu swoich rodziców. Też byś od razu powiedział swoim dzieciom, że mają siostrę, która nie wiadomo, czy żyje, bo została porwana miesiąc po porodzie? Chris jestem przekonany, że nie, bo nie chciałbyś ich martwić, tak jak twoi rodzice. – Powiedział Justin.
            Może i mój przyjaciel miał rację. Postanowiłem odłożyć złość na bok i zająć się tym, po co tu przyjechaliśmy.
            − Założę się, że jestem lepszy od Ciebie na rampie. – Powiedziałem, aby zmusić Biebsa do konkurowania.
− Niedoczekanie twoje Beadles. – Powiedział z uśmiechem i oboje pojechaliśmy na rampy.
Po przeczytaniu skomentuj

Czy rodzice Chrisa dobrze zrobili ukrywając fakt o porwaniu przed swoimi dziećmi?
Czy Camilla się odnajdzie?
Czy siostra Chrisa i Caitlin żyje?
Czy Sevi spotka jeszcze kiedyś Chrisa, bądź Jusa?

Mam nadzieję, że rozdział rozbudził waszą wyobraźnię i sami spróbujecie przewidzieć, jak zakończy się ta cała historia.
Każdego zachęcam do komentowania rozdziałów.


Życzę miłego czytania :)