16.08.2014

Rozdział 7

~ Justin ~

            Już miałem powiedzieć Sevilli o swoich uczuciach do niej, kiedy przyszli państwo Beadles z Cait i Chrisem, którzy poprosili mnie o opuszczenie pokoju, w którym leżała moja przyjaciółka.
            Nie miałem pojęcia, o co chodzi, ale zgodziłem się, bo musiałem przemyśleć sobie, w jaki sposób mam powiedzieć Sevilli to, co do niej czuję.
            Wyszedłem z Caitlin i Christianem przed salę. Usiedliśmy na krzesłach a ja niespokojnie przeczesałem włosy. Chciałem już tam wrócić i porozmawiać z Sevillą.
            − Chris wytłumaczysz mi, o co tutaj chodzi? – Spytałem z nadzieją w głosie.
            Mój przyjaciel spojrzał na mnie niepewnie, ale chwilę później skinął głową.
            − Pamiętasz, jak Ci opowiadałem o mojej porwanej siostrze? – Skinąłem głową, bo nadal nie rozumiem tego, jak można być takim bezdusznym draniem i porwać kogoś dziecko. – No właśnie. Gdy byłem na zajęciach w szkolę tańca, to Sevi zasłabła, bo to były jej pierwsze zajęcia, które prowadziła w Atlancie. Po powrocie do domu jakaś kobieta zadzwoniła do Cait, chcąc rozmawiać z mamą. Ona jej powiedziała, że nasza siostra tutaj leży, ale wchodząc do tej sali zobaczyłem Ciebie i Sevi. Nic z tego nie rozumiem. Sądzisz, że Sevi może być Camillą? – Spytał Christian.
            Nie byłem w stanie wydusić z siebie słowa. To wszystko było naprawdę nie zrozumiałe. Miałem mętlik w głowie. Zdawało mi się, że to tylko chory sen.
            Współczuję Sevilli. Po woli zaczynam rozumieć, przez co ta biedna dziewczyna przechodzi. Chcę jej pomóc zaakceptować tą nową sytuację. Ona jest naprawdę wyjątkową dziewczyną.
            − Chris to w takim razie nie spodoba Ci się to, co mam Ci do powiedzenia. – Zacząłem niepewnie.
            Od czasu, gdy rozstałem się z Caitlin z Christianem mieliśmy pewną umową. Wiedziałem, że muszę jej dotrzymać, ale to było jeszcze zanim poznałem Sevillę. Przecież wtedy jeszcze nie wiedziałem, że ona może być tą zaginioną siostrą Christiana.
            − Bieber mów, o co chodzi. – Powiedział zniecierpliwiony Beadles.
            Przełknąłem głośno ślinę i odwróciłem wzrok od swojego przyjaciela, po czym rozmasowałem dłonią kark nim znów na niego spojrzałem.
            − Zakochałem się w Sevilli. – Powiedziałem niepewnie.
            Chris spojrzał na mnie z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Wiedziałem, że był zły zwłaszcza, że ostatnio nie byłem z żadną dziewczyną dłużej niż dwa tygodnie.
            − Justin, ale pamiętasz o naszej umowie. – Odparł mój przyjaciel.
            Niestety o niej pamiętałem. Zaraz po rozstaniu z Cait obiecałem mu, że nigdy nie zwiążę się z żadną dziewczyną z jego rodziny. A teraz, gdy poznałem Sevillę wszystko się zmieniło.
            − Chris pamiętam, ale nic na to nie poradzę. Poznałem nią zanim dowiedziałem się, że ona jest twoją siostrą. Po za tym Chris nie umiem z tym walczyć. Wiem, że ostatnio nie byłem najlepszym partnerem dla dziewczyn, ale wiem, że przy niej mogę to zmienić. – Powiedziałem.
            W tym samym momencie z pokoju Sevilli wyszli rodzice Christiana i Caitlin. Moi przyjaciele od razu zebrali się razem ze swoimi rodzicami. Wiedziałem, że na pewno bali się wejść i spojrzeć na Sevillę po tym wszystkim. Ale ja musiałem pójść z nią porozmawiać. Otworzyłem drzwi i zobaczyłem zapłakaną Sevillę leżącą na łóżku.

~ Sevilla ~

            Nie wierzyłam własnym uszom. To wszystko wydawało się być takie nierealne. Jeszcze kilka dni temu miałam mamę, która zawsze mnie wspierała.
            A dziś mi mówi, że jestem adoptowana, po czym zaraz ucieka ze szpitala. Później zjawia się jakaś para i mi mówi, że jestem ich dawno zaginioną córką, którą ktoś porwał.
            Podobno zrobiła to kobieta, którą do tej pory uważałam za swoją mamę. Nie umiałem w to wszystko uwierzyć.
            Miałam nadzieję, że to tylko zły sen i za chwilę się z niego obudzę. Gdy państwo Beadles opuścili mój pokój zakryłam twarz poduszką i dałam upust swoi emocjom. Zaczęłam płakać, jak małe dziecko.
            Nagle usłyszałam czyjeś kroki, a zaraz potem poczułam, jak moje łóżko ugina się pod ciężarem drugiej osoby.
            − Mała nie płacz. Wszystko się ułoży. Obiecuję. – Usłyszałam ten cudowny zachrypnięty męski głos, za którym tak szalałam jeszcze mieszkając w Polsce.
            Ale nie mogłam dać Justinowi po sobie poznać, że mi się podoba. Ściągnęłam powoli poduszkę z głowy i spojrzałam niepewnie na chłopaka. Wierzchem dłoni otarłam łzy i usiadłam na łóżku opierając się plecami o poręcz łóżka.
            − Justin skąd Ty możesz wiedzieć, że wszystko się ułoży skoro twoje życie nie zawaliło się w ciągu jednego dnia? – Powiedziałam znów się rozklejając przed chłopakiem.
            − Masz rację. Może i nie byłem w identycznej sytuacji, jak Ty, ale uwierz wiem, jak to jest, gdy wychowujesz się bez ojca. Sevi potrzebujesz czasu, aby to wszystko sobie poukładać. Ale pamiętaj masz mnie i ja zawsze znajdę czas, żeby przyjść, porozmawiać z Tobą i Ci pomóc. – Powiedział zdeterminowanym tonem.
            Po jego ostatnich słowach mimowolnie się uśmiechnęłam. Cieszyłam się, że mam, na kogo liczyć w Ameryce.
            − Justin powiesz mi to, co chciałeś mi powiedzieć, zanim nam przeszkodzono? – Spytałam z nadzieją w głosie.
            − Mała nie dzisiaj. Dziś masz za dużo zmartwień. Obiecuję, że kiedyś Ci to powiem. – Powiedział zmieszany Justin. – A powiesz mi, dlaczego państwo Beadles mówili do Ciebie Camilla skoro my Ciebie znamy, jako Sevillę? – Spytał Justin.
            Westchnęłam i odwróciłam od niego wzrok. Sama nadal tego nie rozumiałam. Od zawsze mnie to zastanawiało.
            − Justin nie chcę o tym rozmawiać w szpitalu. Powiem Ci, jak wyjdę. – Powiedziałam.
            Niedługo później chłopak oznajmił, że musi jechać do domu i skontaktuje się ze mną jeszcze później.
Po przeczytaniu skomentuj

Co Christian zrobi po wyznaniu przez Justina, co czuje do Sevilli?
Czy Sevi pogodzi się z nową rzeczywistością?
Czy Justin naprawdę zawsze znajdzie czas dla Sevi?


Życzę miłego czytania :)

05.08.2014

Rozdział 6

~ Caitlin~

            Siedziałam w swoim pokoju i słuchałam muzyki. Nagle zadzwonił mój telefon. Spojrzałam na wyświetlacz. Był to nieznany numer.
            − Halo? – Powiedziałam niepewnie.
            − Czy rozmawiam z Caitlin Beadles? – Spytała jakaś kobieta.
            − Tak. A co? – Spytałam nadal niepewnym głosem
            − Mogłabym porozmawiać z twoją mamą. Mam dla niej bardzo ważne wiadomości. – Powiedziała.
            Nagle przeszło mi przez myśl, że ktoś mógł odnaleźć moją dawno porwaną siostrę, więc szybko zbiegłam na dół.

~ Nikol ~

            Siedziałam w spokoju ze swoim mężem i synem w salonie. Chris opowiadał o swojej nowej przyjaciółce, którą poznali z Justinem.
Opowiadał o tym, że okazało się, że dziewczyna teraz uczy w szkole tańca, do której uczęszcza mój syn. Mówił również o tym, jak dziewczyna straciła przytomność i zabrało nią pogotowie. Nagle do pokoju wbiegła zdyszana Cait.
            − Mamo jakaś kobieta do mnie zadzwoniła i mówi, że ma dla Ciebie bardzo ważne wiadomości. – Powiedziała moja córka podając mi swój telefon.
            Wzięłam jej telefon i głośno westchnęłam.
            − Z tej strony Nikol Beadles. Z kim mam przyjemność? – Spytałam z lękiem w głosie.
            − Cześć Niki. Mówi Amelia. Chciałam Ci przekazać, że Camilla leży w szpitalu. Róg ulic Backstreet i Lincolna. Czwarte piętro. Pokój 1994. – Powiedziała moja dawna przyjaciółka.
            A więc miałam rację to ona porwała moją córkę. Jak ona mogła? Już miałam się odezwać, ale usłyszałam sygnał zakańczanego połączenia.
            Odłożyłam telefon swojej córki na stolik a sama zaczęłam płakać. Boże mam nadzieję, że to tylko nie jest sen i naprawdę odzyskam swoją córkę.
            − Mamo wszystko w porządku? – Spytała Cait.
            − Camilla się odnalazła. Leży w szpitalu. Musimy tam jechać. – Powiedziałam z determinacją w głosie. – Matt tylko tak możemy nią odzyskać. – Powiedziałam przez łzy.
            Wszyscy w jednej chwili zebrali się i ruszyliśmy pod podany mi przez Amelię adres. Byłam zdenerwowana. Czułam wielki niepokój. Nie miałam pojęcia, co tam zastanę.
            Gdy weszliśmy do budynku od razu skierowaliśmy się do windy. Pojechaliśmy na czwarte piętro. Zaczęłam szukać odpowiedniego pokoju. Gdy go znalazłam ku mojemu zaskoczeniu w pokoju swojej córki zobaczyłam Justina. Nie coś tutaj nie gra.

~ Sevilla ~

            Leżałam na łóżku i rozmawiałam z Justinem. Wiedziałam, że chłopak w pewnym momencie chciał mi coś powiedzieć, ale ktoś wszedł do mojego pokoju.
            Była to jakaś kobieta i mężczyzna oraz Caitlin z Christianem. Kobieta spojrzała na nas niepewnie.
            − Camilla możemy chwilę porozmawiać? – Spytała kobieta.
            − Hej Sevi. – Powiedzieli w tym samym momencie Chris i Cait.
            − Oczywiście, ale skąd pani wie, że wszędzie mam zapisane, że nazywam się Camilla? – Spytałam niepewnie.
            − Musimy z Tobą porozmawiać. Justin, Cait i Chris zostawicie nas samych na chwilę? – Powiedział mężczyzna.
            Gdy moi nowi przyjaciele opuścili pomieszczenie oboje usiedli na krzesłach przy moim łóżku.
            − Dlaczego wszyscy wołają na Ciebie Sevi? – Spytała kobieta.
            − Odkąd pamiętam to mama tak mnie nazywała. Do dziś się zastanawiam, dlaczego we wszystkich dokumentach mam napisane Camilla. Ale skąd państwo o tym wiedzą? – Spytałam.
            Kobieta westchnęła i schowała twarz w dłoniach.
            − Mówiąc o swojej mamie masz na myśli Amelię, prawda? – Spytał mężczyzna.
            W odpowiedzi skinęłam głową. Choć nadal nic z tego wszystkiego nie rozumiałam.
            − Niki miałaś rację. Od samego początku miałaś rację. – Powiedział mężczyzna.
            Kobieta skinęła głową i spojrzała na mnie. Długo się we mnie wpatrywała.
            − Zanim Ci na wszystko odpowiem. Powiedz mi, czego dowiedziałaś się od Amelii. – Poprosiła kobieta.
            Westchnęłam i opowiedziałam jej, co powiedziała kobieta, którą dawniej uważałam za matkę.
            Kobieta słuchając mojej opowieści zaczęła płakać. Naprawdę nic z tego nie rozumiałam.
            − To, co ona Ci powiedziała wcale nie jest prawdą. Ja i mój mąż jesteśmy rodzicami Christiana i Caitlin, jak się domyślasz. Ale teraz mnie uważnie posłuchaj. Amelia Cię okłamała. Ty i Caitlin jesteście bliźniaczkami. Z Amelią dawniej się przyjaźniliśmy, ale miesiąc po waszych narodzinach ktoś Ciebie porwał. Tego samego dnia zniknęła Amelia. To było oczywiste, za czyją to sprawą. – Powiedziała kobieta.
            Nie to niemożliwe!? Przecież gdyby Amelia mnie porwała to nie wróciłaby do Atlanty. I nie byłaby dla mnie tak wspaniałą mamą przez te wszystkie lata.
            − Ale jeśli nawet to prawda to, dlaczego mnie nie szukaliście? – Spytałam zrozpaczona.
            − Camilla uwierz mi. Szukaliśmy Ciebie wszędzie, ale nigdzie Cię nie umieliśmy znaleźć. Mam nadzieję, że teraz wszystko się ułoży. – Powiedziała kobieta.
            Naprawdę niewiele z tego wszystkiego rozumiałam. Miałam nadzieję, że to wszystko to tylko i wyłącznie zły sen. Nie mogłam uwierzyć w to, że słowa tych ludzi mogą być prawdą.
Nie to nie działo się naprawdę. Proszę powiedźcie mi, że to tylko i wyłącznie sen.
Po przeczytaniu skomentuj

Czy Sevi zaakceptuje prawdę?
Co dalej będzie z Amelią?
Czy Justin powie w końcu Sevilli o swoich uczuciach?


Życzę miłego czytania :)

02.08.2014

Rozdział 5

~ Amelia ~

            Gdy dowiedziałam się, że Sevilla poznała Christiana i Caitlin wiedziałam, że będą z tego spore kłopoty.
            Zabroniłam jej się z nimi kontaktować, lecz wiedziałam, że to nie poskutkuje, dlatego obmyśliłam plan, żeby nie dopuścić do ich spotkań. Niestety pewien telefon pokrzyżował całe moje plany i wszystko potoczyło się całkowicie inaczej niż powinno.
            Okazało się, że moja córka leży w szpitalu nieprzytomna. Nie miałam pojęcia, co takiego się stało, ale wiedziałam, że już dłużej niczego nie ukryję. Jednak postanowiłam jeszcze bardziej zamieszać.
            Zabierając z domu kilka najpotrzebniejszych jej rzeczy, pojechałam do szpitala, gdzie leżała moja córka. Sevilla leżała nieprzytomna. Lecz gdy się obudziła spojrzałam na nią i wtedy wiedziałam, że muszę jej to powiedzieć. Lecz zanim moja córka się obudziła spisałam z jej telefonu jeden numer.

~ Sevilla ~

            Rano wstałam wypoczęta. Od razu przebrałam się w kremową obcisłą spódniczkę sięgającą połowy uda oraz dopasowaną bluzkę bez ramiączek w panterkę.
            Długo siedziałam przy laptopie przeglądałam różne strony. Później spakowałam swoją torbę i poszłam do nowej pracy.
            Założyłam biały top i cienkie alladyny w białą panterkę. Gdy wyszłam przed swoją garderobę zobaczyłam Christiana.
            Uśmiechnęłam się na jego widok. Chłopak do mnie podszedł z szerokim uśmiechem na twarzy.
            − Sevi, co Ty tutaj robisz? – Spytał zdziwiony.
            − Od dzisiaj tutaj uczę. A Ty? – Odparłam z uśmiechem na twarzy.
            − Chodzę tutaj na hip-hop. – Powiedział Beadles.
            Chwilę później razem weszliśmy do sali, gdzie miały się odbyć zajęcia. Tam włączyłam wieżę ze swoimi piosenkami i zaczęłam zajęcia.
            Nagle zaczęło mnie dusić. A chwilę później miałam ciemno przed oczami i leżałam na podłodze.
            Obudziłam się w szpitalu. Rażące białe światło świeciło mi prosto w oczy. Gdy udało mi się je otworzyć zobaczyłam mamę siedzącą przy moim łóżku.
            − Kochanie muszę Ci coś powiedzieć. – Zaczęła moja mama.
            − Powiedz, że z Olą i Monią wszystko jest w porządku. – Powiedziałam.
            Moja mama uśmiechnęła się do mnie łagodnie i odgarnęła moje włosy z czoła.
            − Sevi oczywiście, że z dziewczynami wszystko jest w porządku. Po prostu jest coś, co powinnam Ci już dawno temu powiedzieć. Kochanie razem z Twoim tatą bardzo długo staraliśmy się o dziecko, którego nigdy otrzymaliśmy. – Powiedziała moja mama.
            Nie! Ona chyba nie chce powiedzieć, że…!? O Boże? A może to przez to tata nas opuścił kilka lat temu?
            − Nie chcesz mi chyba powiedzieć, że jestem adoptowana!? – Powiedziałam przez łzy.
            − Właśnie to chcę Ci powiedzieć kochanie. Ale to nie zmienia faktu, że i tak Cię kocham, jakbyś była moim prawdziwym dzieckiem. – Powiedziała kobieta.
            Nie chciałam z nią dłużej rozmawiać. Moja matka opuściła szpital zostawiając mnie tutaj całkiem samą. Wtedy sięgnęłam po swój telefon leżący na szafce. Wybrałam numer Justina, choć nie wiedziałam, czy mogę do niego zadzwonić w tej sprawie.

~ Justin ~

            Byłem coraz bardziej pewien, że zakochałem się w Sevilli. Jednak bałem się nie do niej zbliżyć. Nie po tym, co przeżyłem po ostatnim moim związku z Seleną Gomez. Nie mogłem być przecież z Sevi.
            Leżałem na łóżku i rozmyślałem nad tym wszystkim, kiedy usłyszałem dźwięk dzwoniącego telefonu. Gdy spojrzałem na wyświetlacz ukazała się nazwa Sevi, więc od razu odebrałem połączenie, a moje serce przyspieszyło.
            − Hej Justin masz dziś dużo spraw na głowie? – Spytała smutnym tonem.
            Nie proszę tylko nie to. Nie chcę, żeby na twarzy tej słodkiej dziewczyny był smutek. Pragnę powodować każdy jej uśmiech na twarzy.
            − Hej piękna. Dziś nic nie mam zaplanowane, poza leżeniem w łóżku i gapieniem się w sufit. – Powiedziałem, aby nią trochę rozweselić.
            − A mógłbyś przyjechać do mnie do szpitala? Muszę z kimś porozmawiać. – Powiedziała zdławionym tonem, a ja już wiedziałem, że ona płacze.
            − Pewnie maleńka tylko podaj mi numer pokoju. – Powiedziałem.
            − 1994 – Powiedziała dziewczyna i od razu się rozłączyła.
            Wstałem z łóżka i poszedłem się przebrać. Ubrałem czarne rurki z nisko osadzonym kroczem, białe supra, białą koszulkę na krótki rękaw i szary sweterek, który zostawiłem rozpięty a rękawy podwinąłem do łokci. Do tego założyłem złoty szeroki łańcuszek, czarne okulary przeciwsłoneczne oraz złoty zegarek.
            Gdy byłem już gotowy wsiadłem do swojego czarnego 997 Porsche Turbo i ruszyłem z piskiem opon do szpitala.
            Niedługo później byłem już na miejscu szybko odnalazłem wyznaczoną przez dziewczynę salę. Gdy wszedłem do jej pokoju zastałem nią zapłakaną. Od razu podbiegłem do niej i mocno nią przytuliłem.
            − Piękna nie płacz. Uspokój się i powiedz mi, o czym chciałaś pogadać. – Poprosiłem.
            Dziewczyna otarła oczy wierzchem dłoni, po czym spojrzała na mnie smutno i wzięła głęboki oddech.
            − Cały mój świat się zawalił. Zaraz po przebudzeniu się w szpitalu dowiedziałam się, że jestem adoptowana. – Powiedziała znów zalewając się łzami. – Justin to nie może być prawda. – Powiedziała z płaczem.
            − Maleńka nawet, jeśli to prawda to nie płacz. Mogę Ci pomóc odnaleźć biologiczną rodzinę i wtedy poznasz całą prawdę. Tylko proszę kochanie nie płacz, bo zaraz i ja będę smutny. – Powiedziałem obejmując dziewczynę.
            Chwila. moment, czy ja nią nazwałem kochanie? O matko to teraz mam przewalone.
            − Justin, jak mnie nazwałeś? – Spytała dziewczyna z uśmiechem na twarzy.
            No super przynajmniej teraz się uśmiechnęła. Rozmasowałem dłonią kark i przeczesałem włosy ręką.
            Już miałem zacząć jej się ze wszystkiego tłumaczyć, kiedy drzwi do jej pokoju się otworzyły.
Po przeczytaniu skomentuj

Czy Sevilla dowie się, że tak naprawdę była porwana przez swoją matkę zastępczą?
Czy to na pewno jej matka zastępcza porwała dziewczynę?
Kto przeszkodził w rozmowie Justina i Sevi?
Czy dziewczyna dowie się, że Bieber jest w niej zakochany?
Kogo numer spisała Amelia?

Tak więc kolejny rozdział za nami. No to się porobiło. Sevi leży w szpitalu. Amelia uciekła w momencie, gdy dziewczyna jej najbardziej potrzebowała.
Jeśli jesteście ciekawi dalszych losów głównej bohaterki to zachęcam do dalszego czytania.


Życzę miłego czytania :)