28.09.2014

Rozdział 11


~ Justin ~

            Po tym, jak zabrałem Amelię na naszą pierwszą randkę, większość wieczoru spędziliśmy w jej domu oglądając filmy na DVD.
            Gdy oglądaliśmy Górę Czarownic moja księżniczka zasnęła z głową na moich kolanach. Postanowiłem zanieść nią do pokoju. Położyłem dziewczynę na łóżku ściągając jej przy tym z nóg wysokie obcasy, które ciągle miała na sobie.
            Ucałowałem delikatnie jej czoło przykrywając nią kołdrą, po czym opuściłem jej dom. Do własnego domu dojechałem w niecałe dziesięć minut później. Na progu już czekała na mnie zdenerwowana mama.
            Podszedłem do kobiety i musnąłem jej policzek, na co moja rodzicielka mocno się zdziwiła, bo dawno tego nie robiłem.
            - Justin dobrze się czujesz? – Spytała zdezorientowana.
            W odpowiedzi skinąłem głową i ruszyłem do salonu, gdzie rozłożyłem się na kanapie, włączyłem telewizor i skakałem po programach, a ponieważ nie było nic ciekawego w telewizji włączyłem PS4 wróciłem na kanapę, na której położyłem się z głową w dół i w ten sposób grałem w swoją ulubioną grę.
            - Justin, gdzie byłeś? Scott mówi, że nie może się do Ciebie dodzwonić. – Powiedziała moja mama.
            - Byłem z Sevillą na randce a później siedzieliśmy u niej i oglądaliśmy filmy. – Powiedziałam obojętnym tonem, mimo że Sevi wcale nie była mi obojętną osobą.
            - W takim razie oddzwoń teraz do niego, bo mówił, że to ważne. – Poleciła mi kobieta.
            Głośno westchnąłem i wyjąłem telefon z kieszeni spodni. Odblokowałem ekran telefonu i wybrałem numer swojego menadżera.
            Mężczyzna odebrał od razu.
            - Justin, gdzieś ty się podziewał, że nie odbierałeś telefonu? – Spytał wściekły Scooter.
            - Byłem na randce. I wiem, że zaraz będziesz gadał, że muszę być ze sławną dziewczyną, ale Scott kurwa zrozum nie będziesz mi wybierał dziewczyny. To ja sam decyduje o tym z kim się spotykam, kocham nią i będę z nią, czy Ci się to podoba, czy nie. – Powiedziałem ostro.
            W słuchawce słyszałem, jak Braun głęboko oddycha, lecz po chwili się uspokaja i mówi opanowanym tonem.
            - Zgoda nie będę mieszał się w twoje życie miłosne, ale za dwa dni wyjeżdżasz w trasę koncertową na trzy miesiące. – Powiedział mój menadżer.
            Kurwa on zwariował. Tyle, co zacząłem chodzić z piękną i inteligentną dziewczyną a on już mi każe nią zostawić na trzy miesiące.
            - Justin wiem, że Ci się to nie podoba, ale zrozum wszystko jest już ustalone i nie możesz zawieść fanów. – Powiedział mój menago.
            Kurwa, dlaczego on zawsze wyciąga ten argument. Gdy to słyszę to od razu mięknę.
            - Zgoda, ale wracam do Atlanty na rozprawę. – Powiedziałem poważnym tonem.
            Przecież nie mogłem mojej dziewczyny zostawić samej w tak ważnej i ciężkiej dla niej chwili.
            - Na jaką znów rozprawę? – Spytał zdenerwowany.
            - Wytłumaczę Ci, jak się spotkamy. – Powiedziałem, po czym się rozłączyłem.
            Wyłączyłem telewizor, poszedłem pod prysznic i położyłem się spać, ponieważ rano znów chciałem zobaczyć swoją największą księżniczkę.
            Poza tym, jak mam jej wytłumaczyć, że muszę wyjechać na trzy miesiące?

~ Sevilla ~

            Rano obudziłam się w swoim łóżku, mimo że ostatnie, co pamiętam to, fakt, że oglądałam z Justinem filmy.
            Gdy wyszłam z łóżka zobaczyłam, że ciągle mam na sobie te same ubrania, co wczoraj.
            Wtedy zrozumiałam, co się stało poprzedniego wieczoru. Podeszłam do swojej szafy, wyciągnęłam z niej czarną bieliznę, czarną luźną prześwitującą bokserkę sięgającą poza pośladki, błękitne jeansowe krótkie spodenki po części odsłaniały moje pośladki, czarne buty za kostkę na beżowym wysokim obcasie oraz czarną torebkę ze złotym łańcuszkiem.
            Poszłam do łazienki, wzięłam gorący prysznic. Gdy wyszłam z pod prysznica owinęłam się ręcznikiem i zaczęłam suszyć swoje długie ciemne włosy. Później założyłam wcześniej wybrany przez siebie strój, zrobiłam sobie delikatny makijaż, spryskałam się swoimi ulubionymi perfumami Chanel Chance Eau Fraiche.
            Na koniec poszłam do swojego pokoju i z pudełka na biżuterię wyciągnęłam złoty pierścionek, który dostałam na osiemnaste urodziny.
            Podeszłam do wielkiego lustra, które było drzwiami do mojej szafy i przejrzałam się w nim. Szeroko uśmiechnęłam się i doszłam do wniosku, że dziś zostawię rozpuszczone włosy.
            Czarna prześwitująca bluzka, pod którą było widać mój czarny stanik idealnie wykańczała całość stroju. Złapałam za torebkę leżącą na szafce, włożyłam do niej telefon, portfel i klucze.
            Wyszłam z domu i szłam w stronę sklepu. Gdy nagle usłyszałam, że ktoś mnie woła. Tym kimś był oczywiście mój chłopak.
            Od razu stanęłam i czekałam, aż Bieber do mnie podejdzie. Gdy do mnie doszedł mocno się do niego przytuliłam i musnęłam jego słodkie usta. Miał na sobie czarne spodnie z nisko opuszczonym kroczem, ciemnoszarą bluzkę na krótki rękaw z wizerunkiem Maryi, czarny kapelusz oraz czarne supra.
            - Dokąd idziesz księżniczko? – Spytał mój ukochany.
            - Do sklepu. Idziesz ze mną? – Spytałam z nadzieją w głosie.
            - Z wielką przyjemnością skarbie. – Powiedział i musnął mój policzek, po czym położył swoją rękę na moim krzyżu, powtórzyłam jego gest i weszliśmy do sklepu objęci.
            Wybrałam potrzebne mi produkty i poszliśmy w stronę kasy. Zapłaciłam za zakupy i ruszyliśmy w drogę powrotną do mojego domu, niestety Justin zabrał mi reklamówkę z moimi zakupami tłumacząc się, że jego księżniczka nie powinna dźwigać ciężkich rzeczy, ale przecież te zakupy wcale nie były ciężkie.
            Gdy doszliśmy do mojego domu, otworzyłam drzwi i zaczęłam krzątać się po kuchni.
            - Napijesz się czegoś skarbie? – Spytałam z uśmiechem na twarzy.
            - Może kawy królewno. – Powiedział słodkim tonem mój skarb.
            Nalałam wody do czajnika, a do szklanki nasypałam kawy, po czym usiadłam na blacie szafki i czekałam, aż woda się zagotuje.
            Justin podszedł do mnie i oparł swoje czoło i moje i wpatrywał się w moje oczy. Dopiero teraz zauważyłam, że coś go trapi.
            - Justin, co się dzieje? – Spytałam przestraszona.
            Mój chłopak objął mnie mocno w pasie i schował swoją twarz w moim ramieniu. W tym samym czasie woda się zagotowała i zeskoczyłam z blatu, aby zalać napój dla mojego ukochanego.
            Następnie podeszłam do lodówki i wyciągnęłam z niej zimną wodę mineralną, którą nalałam sobie do szklanki dodając do niej plasterek cytryny.
            Postawiłam napoje na tacy, a do miseczki nasypałam kwaśnych żelków, gdy Bieber zobaczył przekąskę, jego oczy na chwilę się rozświetliły.
            Poszliśmy do salonu, gdzie włączyłam telewizję i usiadłam obok swojego chłopaka podając mu kubek z gorącym napojem.
            - A teraz Justin słucham, co Cię gryzie. – Powiedziałam opierając się o jego ramię.
            - Za dwa dni wyjeżdżam. – Powiedział smutnym tonem unikając mojego wzroku.
            Nie docierało do mnie to, co on mówił. Przecież niedawno skończył trasę koncertową. Czyżby teraz chciał się wyprowadzić i mnie zostawić. Momentalnie z moich oczu zaczęły płynąć potoki łez.
            Bieber wstał z kanapy i kucnął przede mną, aby móc spojrzeć mi w oczy, jednak ja robiłam wszystko, aby nie mógł w nie spojrzeć.
            - Kotku spójrz na mnie. – Poprosił z bólem w głosie.
            Niechętnie przeniosłam swój wzrok na niego. Jego tęczówki błyszczały od łez, które zbierały się również w jego oczach.
            - Kotku ja wyjeżdżam tylko na trzy miesiące. Obiecuję, że na rozprawie będę. Uwierz mi nie chcę Cię zostawiać, ani się z Tobą rozstawać. Jesteś dla mnie wszystkim, ale nie mogę zrobić nic z tym, że mój menadżer załatwia wszystko tak, ja dowiaduję się o tym na ostatnią chwilę. – Powiedział opierając swoją głowę na moich kolanach.
            Delikatnie podniosłam jego głowę, aby móc spojrzeć w jego oczy. Ujęłam jego twarz w swoje dłonie i pochyliłam się nad nim, aby złożyć czuły pocałunek na jego ustach.
            - Obiecujesz, że wrócisz i będziesz do mnie dziennie dzwonił? – Spytałam przejeżdżając kciukiem po jego pulchnych malonowych ustach.
            Chłopak przymknął swoje czekoladowe oczy i skinął na znak, że obiecuje.
            - Czyli nie chcesz wyjechać i mnie zostawić? – Spytałam, gdy chłopak usiadł obok mnie.
            Kochanie nigdy w życiu by mi taki pomysł do głowy nie przyszedł. Gdybym miał wyjechać na stałe z miasta, to na pewno bym Ciebie zabrał ze sobą. – Powiedział z uśmiechem na twarzy.
            Mocno wtuliłam się w jego tors, po czym chłopak posadził mnie na swoich kolanach i zaczął mnie namiętnie całować.
            Po chwili jego język znalazł się w moich ustach i zaczęliśmy toczyć zacięty bój o dominację. Muszę przyznać, że to jednak Justin wygrał a ja poddałam się mu. Chłopak położył mnie na kanapie, a sam wisiał nade mną. Włożył swoją rękę pod moją bluzkę i zaczął gładzić nagą skórę mojego brzucha.
            Chwilę później chłopak delikatnie się podniósł i spojrzał na mnie z uśmiechem wypisanym na twarzy.
            - Kocham Cię księżniczko. – Wyszeptał mi do ucha mój ukochany.
            - Też Cię kocham Justin. – Powiedziałam pogodnie.
            Zaczęła zbliżać się godzina 14: 15 najwyższy czas i pora, aby przygotować, jakiś posiłek.
            Wstałam z kanapy i skierowałam się do kuchni, jednak zanim do niej weszłam odwróciłam się w stronę Justina.
            - Kochanie mam nadzieję, że zostaniesz na obiedzie. – Powiedziałam słodkim tonem.
            Bieber szeroko się uśmiechnął i skinął głową. Weszłam do kuchni i zaczęłam z lodówki wyciągać sałatę lodową, kapustę pekińską, paprykę czerwoną, ogórki, natkę pietruszki, cytrynę i piersi z kurczaka. Później z szafki wyciągnęłam cebulę, a z innej deskę do krojenia oraz nóż. Podeszłam do szafki, z której wyjęłam sos do sałatek i przyprawy do kurczaka.
            Pokroiłam wszystkie warzywa, które ułożyłam w misce, a następnie posoliłam i skropiłam je sokiem z cytryny. Później pokroiłam piersi z kurczaka, które odpowiednio podsmażyłam na patelni. Gdy kurczak się smażył zajęłam się sosem.
            Wtedy do kuchni wszedł Justin. Uśmiechnęłam się na jego widok i wzięłam się za mieszanie sosu z wodą i olejem.
            - Kochanie, co tak pysznie pachnie. – Spytał mój ukochany.
            W odpowiedzi uśmiechnęłam się do niego.
            - Justin mógłbyś przypilnować mięsa? – Poprosiłam.
            Chłopak chętnie się zgodził i zaczął przewracać kurczaka na patelni. Widziałam po nim, że lubi spędzać czas w kuchni.
            Gdy skończyłam robić sos w osobnym naczyniu, wstawiam je na chwilę do lodówki, tak samo, jak sałatkę. Wyciągnęłam tortillę, którą zaczęłam smażyć na patelni bez tłuszczu.
            Chwilę później mięso i tortille były już gotowe. Wyjęłam z lodówki sałatkę i sos paprykowo-ziołowy. Do sałatki dodałam kurczaka, po czym całą sałatkę wymieszałam.
            Wyjęłam z szafki dwa talerze oraz sztućce, po czym zaczęłam robić tortillę, po każdym nałożeniu sałatki mieszałam sos, po czym polewałam nim całość i zawijałam w ciasto.
            Usiedliśmy z Justinem do stołu i zaczęliśmy spożywać nasz posiłek. Chłopak był pod wrażeniem moich umiejętności.
            - Wow, kochanie świetnie gotujesz. – Powiedział mój chłopak z szerokim uśmiechem na twarzy.
            Resztę dnia spędziliśmy oglądając filmy i słuchając muzyki.
Po przeczytaniu skomentuj

Czy stanie się coś złego podczas Justina trasy?
Czy Justin wróci na rozprawę w sądzie?
Czy odległość, która będzie łączyła Sevi i Justina przez te trzy miesiące będzie w stanie zniszczyć ich miłość?

Życzę miłego czytania :)

Rozdział 10


~ Justin ~

            Gdy wyszedłem z domu swojej dziewczyny pojechałem do domu, gdzie czekała na mnie mama. Miała zatroskaną minę.
            Wiem, że się o mnie martwiła zwłaszcza po tym, co niedawno robiłem. Uśmiechnąłem się szeroko do swojej rodzicielki i wyminąłem nią wchodząc do salonu.
            Usiadłem na kanapie i oparłem się o nią plecami przełączając kanały w telewizji.
            - Justin, gdzie Ty byłeś? Martwiłam się o Ciebie. Miałeś tylko odebrać koleżankę ze szpitala. – Powiedziała poważnym tonem.
            Głośno westchnąłem i odwróciłem się w jej stronę. Opowiedziałem jej całą historię dotyczącą Sevilli.
            - Biedna dziewczyna. W ciągu kilku minut musiała przekreślić wszystko, w co do tej pory wierzyła. – Powiedziała moja mama.
            - Niestety. A najgorsze jest to, że nią kocham i mimo, że jestem z nią od dziś to boję się, że zrobię coś źle i ją skrzywdzę. Mamo ja nie chcę przysparzać jej więcej zmartwień. – Powiedziałem ze łzami w oczach.
            - Synku, jeśli nią naprawdę kochasz a ona Ciebie to dacie sobie radę. Tylko teraz potrzebuje od Ciebie wiele wsparcia. – Powiedziała moja mama.
            O tym to akurat sam wiedziałem. I już nawet miałem plan, jak jej wynagrodzić te wszystkie przykre rzeczy, które nią spotykały.

~ Sevilla ~

            Po piętnastu minutach Christian z Caitlin przyjechali do mojego domu. Ucieszyłam się na ich widok, bo nie bardzo nadal to wszystko rozumiałam. To stało się zbyt wcześnie, ale najważniejsze, że wszystko jest na dobrej drodze do tego, aby mogło być już tylko lepiej.
            Zabrałam swoje rodzeństwo do salonu, gdzie ciągle siedziały moje przyjaciółki. Dziewczyny na mój widok się uśmiechnęły, ale gdy zobaczyły, kto mi towarzyszy zaniemówiły.
            Uśmiechnęłam się szeroko do dziewczyn i usiadłam na kanapie.
            − Dziewczyny, czyli Amelia przebywa w Polsce tam gdzie do tej pory mieszkałyśmy? – Spytałam z nadzieją w głosie.
            Moje przyjaciółki skinęły głowami, a ja zaczęłam im opowiadać swój wspaniały plan.
            Gdy skończyłam. Wszyscy uznaliśmy, że to będzie dobre rozwiązanie. Lecz niestety moje przyjaciółki jeszcze tego samego dnia musiały wrócić do Polski, aby Amelia nie nabrała podejrzeń.
            Odwiozłam dziewczyny na lotnisko, a gdy wróciłam do domu zobaczyłam auto Biebera na swoim podjeździe. Gdy chciałam otworzyć drzwi Jus złapał mnie za nadgarstek i odwrócił w swoją stronę.
            − Cześć skarbie. – Powiedział z uśmiechem od ucha do ucha.
            − Cześć kotku. Wejdziesz do środka? – Spytałam z nadzieją w głosie.
            Jus w odpowiedzi przecząco pokręcił głową i przyciągnął mnie bliżej siebie wpijając się w moje usta.
            − Ty też tam nie wejdziesz, bo zabieram Cię na kolację. – Powiedział z czułym uśmiechem na twarzy.
            Zaczęłam protestować, że muszę się przebrać, ale on tylko zmierzył mój strój wzrokiem i uśmiechnął się do mnie.
            − Kochanie wyglądasz pięknie i nie musisz się w nic przebierać. Chodź. – Zaczął błagać z miną smutnego szczeniaczka.
            Nie mogłam się dłużej opierać jego namowom, więc niechętnie się zgodziłam. Poszłam razem z Jusem do restauracji na kolację, która ku mojemu zaskoczeniu była pusta.
            Po chwili podszedł do nas kelner z kartą menu. Zaczęłam przeglądać kartę, po czym wybrałam coś odpowiedniego dla siebie.
            Justin ciągle spoglądał na mnie z czarującym uśmiechem na twarzy. Wtedy spostrzegłam, że jego karta jest ciągle zamknięta.
            − Kochanie, a Ty nic nie zamawiasz? – Spytałam zdziwiona.
            − Księżniczko zamawiam, ale to, co ja bym chciał, nie występuje w tutejszym menu. – Powiedział uwodzicielskim tonem.
            Przewróciłam oczami i uśmiechnęłam się w duchu sama do siebie. On wiedział, jak ma poprawić mi humor.
            Gdy kelner znów przyszedł odebrać od nas zamówienia, poprosiłam o sałatkę i wodę mineralną. Justin spojrzał na mnie zdziwiony, a ja w odpowiedzi uśmiechnęłam się do niego.
            − Mała jesteś pewna, że chcesz tylko sałatkę? – Spytał zdziwiony.
            W odpowiedzi skinęłam głową i położyłam swoją rękę na jego dłoni, którą trzymał na stole.
            Gdy kelner przyniósł nasze zamówienia i razem z Jusem zaczęliśmy jeść. Na scenę wszedł kwartet skrzypcowy, który zaczął grać specjalnie dla nas.
            Wiedziałam, że ten wieczór na zawsze zapadnie w mojej pamięci.
            Po wyjściu z restauracji udaliśmy się do mojego domu, gdzie resztę wieczoru spędziliśmy na oglądaniu różnych filmów na DVD.
            Cały czas nie wypuszczałam Justina z objęć. On jest naprawdę cudownym chłopakiem. Nawet nie wiem, w którym momencie zasnęłam.
Po przeczytaniu skomentuj

Jaki jest plan Sevilli?
Czy uda jej się go wykonać?
A może jej przyjaciółki zepsują cały plan i Amelia nigdy nie odpowie za krzywdy, jakie wyrządziła prawdziwej rodzinie Sevilli?

Życzę miłego czytania :)

02.09.2014

Rozdział 9


~ Justin ~

            Boże jestem taki szczęśliwy. Sevi czuje do mnie to samo, co ja do niej. Teraz wiem, że wszystko może się ułożyć. Mimo, że nie powiedziałem jej tego w taki sposób, jaki zaplanowałem w szpitalu to cieszę się, że w końcu wyrzuciłem to z siebie.
            Ona może odmienić moje życie. Wiem o tym i zrobię wszystko, aby Sevilla była szczęśliwa.
            Wiedziałem też, że mogę to wszystko zepsuć, gdy powiem jej to, co zamierzałem, bo nie chciałem mieć przed nią żadnych tajemnic.
            − Kochanie nawet nie wiesz, jak się cieszę, że dałaś mi szansę. – Powiedziałem mocniej przytulając nią do swojej piersi, jednak wiedziałem, że muszę z nią porozmawiać nim będzie za późno. – Sevi muszę Ci coś powiedzieć. – Zacząłem niepewnie.
            Dziewczyna lekko odsunęła się ode mnie i spojrzała w moje oczy z lekkim lękiem. Wiem, że w ostatnim czasie miała naprawdę sporo zmartwień, a ja nie chciałem jej przysparzać nowych.
            − Justin możesz zacząć mówić, bo z twojego milczenia niczego się nie dowiem. – Powiedziała nieco zirytowana.
            Lekko uśmiechnąłem się w jej stronę i skinąłem delikatnie głową.
            − Kochanie wiesz, że w ostatnim czasie przechodziłem przez bardzo burzliwy i niespokojny związek z Seleną, przez co często się rozstawałem z nią, aby za kilka tygodni znów z nią się spotykać? – Spytałem niepewnie.
            Moja dziewczyna skinęła głową na znak, że wie, o czym mówię, więc teraz mogłem ciągnąć swoją wypowiedź dale.
            − No właśnie kochanie. Z tego powodu wyjechałem z Los Angeles, bo nie chcę mieć z tamtą dziewczyną nic wspólnego, a gdy tylko Ciebie zobaczyłem po prostu się zakochałem. Nigdy czegoś takiego nie przeżyłem i wiem, że przy Tobie wszystko może być dobrze, ale boję się, że ktoś będzie mógł chcieć nam to odebrać. – Powiedziałem smutnym tonem.
            Sevilla wspięła się na moje kolana i usiadła na mnie okrakiem chowając swoją twarz w moim ramieniu.
            − Justin też się boję, co powiedzą inni na nasz związek. W końcu nie spotykam się ze zwykłym chłopakiem tylko gwiazdą muzyki, ale mam nadzieję, że nam uda się przez to wszystko przejść razem. – Powiedziała mocniej mnie przytulając.
            Nagle z dołu dobiegł nas dźwięk dzwonka do drzwi. Nie miałem pojęcia, kto to. Przecież Sevi nie chciała abym, kogokolwiek informował o jej powrocie do domu.
            Moja dziewczyna uśmiechnęła się szeroko i sprawnie wyswobodziła się z mojego uścisku, po czym zbiegła na dół.
            Powoli poszedłem za nią. Gdy otworzyła drzwi zobaczyłem dwie dziewczyny. Obie były mniej więcej w naszym wieku. Jedna z nich miała długie farbowane blond włosy i zielonoszare oczy, natomiast druga była brunetką o błękitnych oczach. Obie dziewczyny wyglądały miały skórę tak opaloną, jakby ciągle przebywały na solarium, jednak ku mojemu zaskoczeniu miały skromny makijaż.
            Sevilla na ich widok od razu zaczęła piszczeć i mocno się do nich przytuliła, a ja wiedziałem, że się rozpłakała.
            Kilka minut później odsunęła się od dziewczyn i przybiegła do mnie wtulając się w mój bok. Stanąłem naprzeciwko niej i delikatnie starłem jej łzy uśmiechając się do niej.
            - Dobra ja lecę, bo muszę jeszcze coś pozałatwiać. Później wpadnę sprawdzić, jak się miewasz. Serio mam nie informować Chrisa, że wróciłaś? – Spytałem przeczesując dłonią jej włosy.
            - Nie Justin. Sama do niego zadzwonię. Dzięki, że mi pomogłeś. Do zobaczenia kotku. – Powiedziała wspinając się na palce.
            Wiedziałem, że chce musnąć mój policzek, ale w ostatniej chwili odwróciłem głowę, że pocałowała mnie w usta. Szeroko się do niej uśmiechnąłem i skierowałem się do drzwi.
            - Wariat! – Zawołała za mną.
            Odwróciłem się w jej stronę i szeroko uśmiechnąłem.
            - Skarbie o tym już wiem. Do zobaczenia mała. – Powiedziałem wychodząc z jej domu.
            Wsiadłem do samochodu i odjechałem z podjazdu domu swojej dziewczyny kierując się w stronę własnego domu, gdzie czekała na mnie mama.

~ Sevilla ~

            Od przyjaciółek z Polski dowiedziałam się, że kobieta, którą uważałam za matkę wróciła do naszego dawnego mieszkania.
            Dogadałam się z dziewczynami tak, że obie przyjadą nie mówiąc nic Amelii.
            Gdy wróciłam ze szpitala i rozmawiałam z Justinem w swoim pokoju nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Wiedziałam, że to moje przyjaciółki, dlatego od razu zbiegłam na dół.
            Widząc obie dziewczyny zaczęłam piszczeć i płakać ze szczęścia. Chwilę później odsunęłam się od przyjaciółek, aby przytulić swojego chłopaka, jednak ten mi oznajmił, że musi jechać coś załatwić i odwiedzi mnie później.
            Pożegnałam się z Jusem, po czym zabrałam dziewczyny na górę zostawiając wszystkie ich bagaże w korytarzu.
            - Nie wspominałaś, że jesteś z Bieberem. – Powiedziała Monika dociekliwym tonem.
            Uśmiechnęłam się mimowolnie na wspomnienie z przed kilku ostatnich minut.
            - Dziewczyny, bo to jest dopiero od dzisiaj. Zaczęliśmy być parą kilka minut przed waszym przyjściem. – Powiedziałam starając się przybrać w miarę pogodny ton.
            Nagle sobie uświadomiłam, że muszę porozmawiać z Chrisem i Cait, a przy dziewczynach na pewno będzie mi łatwiej mi to przyjdzie.
            - Miśki, będziecie na mnie złe, jeśli teraz bym zadzwoniła do swojego brata, żeby wpadł tu z moją siostrą? Dzięki Wam możemy teraz zrobić wszystko, żeby Amelia odpowiedziała za to, co zrobiła. – Powiedziałam proszącym tonem.
            Moje przyjaciółki uśmiechnęły się szczerze i skinęły głowami na znak, że mogę pójść zadzwonić.
            Gdy weszłam do swojego pokoju od razu wybrałam numer Beadlesa. Chris odebrał telefon od razu.
            - Cześć Sevi. Co tam u Ciebie? – Spytał mój biologiczny brat, o którym do tej pory nie wiedziałam.
            - Hej Chris. U mnie spoko. Wróciłam dziś do domu i jest sprawa. Mógłbyś dziś wpaść z Caitlin do mnie? Muszę z Wami porozmawiać. – Powiedziałam błagalnym tonem.
            - Jasne. Za dwadzieścia minut będziemy. – Powiedział Christian, po czym się rozłączył.
            W tym czasie ja zeszłam na dół do swoich przyjaciółek.
Po przeczytaniu skomentuj

Co Justin miał do załatwienia?
O czym Sevi chce porozmawiać z Chrisem i Cait?
Czy Monika i Ola okażą się prawdziwymi naszej bohaterki?
A może będą próbowały zniszczyć jej życie?

Hej hej. Przepraszam za tak duże opóźnienie, ale miałam mało czasu na pisanie.
Teraz obiecuję, że rozdziały zaczną się pojawiać regularnie.

Życzę miłego czytania :)